Tusk – kuglarz czy mąż stanu?

Współczesna historia Polski zamknęła pewien rozdział, który powszechnie określany     będzie jako „rządy Platformy Obywatelskiej a ściślej Donalda Tuska”. Myślę więc, że warto pokusić się o spojrzenie z pewnego dystansu na te „rządy” i wstępną – póki co – ocenę człowieka, który odcisnął w naszej świadomości ogromny 7-letni ślad. Jak można go ocenić?

Byłem, jestem(?) zwolennikiem Platformy Obywatelskiej a Donalda Tuska uważałem jako dobrego polityka. Dlaczego tak uważałem? Otóż partia ta skupiała wielu rozsądnych polityków o poglądach bliskich moim wartościom czyli konserwatywno – liberalnym a życiorysy wielu z nich idealnie odwzorowywały postawy Polaków – patriotów. Sam Donald Tusk potwierdził walory dobrego polityka i przywódcy partyjnego wygrywając    w r. 2007 wybory parlamentarne. Zarówno wtedy jak i dzisiaj – uważam, że dobrze się stało (a raczej właściwie zadecydował D. Tusk), że nie powstał tzw. PO-PIS czyli koalicja rządowa z udziałem obu partii. Współrządzenie dwu partii o podobnym potencjale wyborczym i dużych ambicjach osobistych głównych polityków skazane było z góry na niepowodzenie. Słabszy, inny  koalicjant dawał teoretycznie większe i zapewne stabilniejsze perspektywy dla rządu.   Ryzyko „odstawienia” PIS-u do opozycji istniało ale zapewne ostateczna kalkulacja D. Tuska wydawała się prawidłowa.

Duża część wyborców PO w tym i moja skromna osoba, wiązała z nowym rządem PO – PSL duże nadzieje przede wszystkim związane z reformą gospodarki a zwłaszcza zakończeniem prywatyzacji. Odbiurokratyzowanie i odchudzenie państwa rozumiane m.in.  jako zmniejszenie urzędniczej wszechwładzy i jej rozmiarów w tym tzw. „klasy próżniaczej” czyli zbędnych struktur w administracji państwowej – to miał być krok następny na tym szlaku. Jako świadomy obywatel, liczyłem też na głęboka reformę finansów publicznych która zapoczątkuje zmniejszanie bieżącego deficytu państwa a w konsekwencji istotne zmniejszanie długu państwa aby nie obciążać nim przyszłych pokoleń. Czas przecież skończyć życie (państwa) na kredyt. Takie były moje, nasze oczekiwania po nowej ekipie, której zapowiadany program w zasadzie nie różnił się od tych oczekiwań.

Inauguracyjne  exposé Pana Premiera też w zasadzie potwierdzało nasze nadzieje na dalsze gruntowne reformowanie państwa po okresie stagnacji rządu lewicy a następnie populistów z egzotycznej koalicji PIS – LPR – Samoobrona. Co się stało potem? Potem zapukał kryzys i niestety zaczęło się jedynie „administrowanie” krajem zamiast obiecywanego reformowania. Kryzys światowy stał się dla rządu usprawiedliwieniem, swoistego rodzaju alibi dla zaprzestania zapowiadanych i oczekiwanych reform. Tutaj moim zdaniem Donald Tusk stracił szanse na bycie wielkim. Właśnie kryzys mógł być usprawiedliwieniem dla wielu trudnych, nawet społecznie reform. Stało się inaczej ale nie odważyłbym się powiedzieć że Premier poszedł na tzw. łatwiznę tylko po to aby nic nie robić. Sądzę, że bał się następstw tych reform w czasie kryzysu ale za to stracił szansę wejścia do historii jako wizjoner i mąż stanu. Takim postępowaniem Donald Tusk wszedł do tego samego przedziału historii co Wojciech Jaruzelski w okresie stanu wojennego. Proszę o wybaczenie tej ponurej paraleli ale to właśnie gen. Jaruzelskiego oprócz obciążenia wprowadzeniem stanu wojennego, czyni się go także winnym  jednocześnie tego, że nie wykorzystał jakże kryzysowej wtedy sytuacji do wprowadzenia wielu trudnych ale niezbędnych wówczas reform. Dlatego nikt rozsądny nie nazwie Wojciecha Jaruzelskiego mężem stanu. Doraźne korzyści i wtedy i obecnie przeważyły nad pewnym pragmatyzmem politycznym. Donald Tusk – dobry polityk wiedział, że robiąc konieczne reformy – „będzie bolało” a wtedy przegra następne wybory, dlatego zamiast „reform dla przyszłości” wolał dać ludziom „ciepłą wodę w kranie na dzisiaj”.

Według mnie chyba trochę szkoda, że Donald Tusk polityk nietuzinkowy nie zechciał wejść do historii jako wizjoner- reformator i mąż stanu a prawdopodobnie zostanie zapamiętany jako sprytny, cwany i sprawny polityk-kuglarz, który nawet wbrew interesowi narodu zrobił wszystko aby jedynie trwać i zdobywać władzę.  Czy to będzie opinia sprawiedliwa? Chyba nie. Ale aby jednoznacznie odpowiedzieć,  mamy chyba zbyt małą perspektywę a także fakty, które nastąpiły później i będące jednak efektem działalności Premiera Tuska tak w kraju jak i za granicą.

Sedona

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Tusk – kuglarz czy mąż stanu?

  1. Sądzę, że to całkiem logiczna ocena działalności Donalda Tuska.
    Szkoda rzeczywiście szkoda że jak to określiłeś: – wolał dać ludziom „ciepłą wodę w kranie na dzisiaj”.
    Jedno jednak jest pewne Polska rosła za jego rządów, ale Polacy stali w miejscu, bo mało robił dla Polaków by lepiej mogli żyć i by czuli w tym kraju bezpieczniej. Niestety.
    Grażyn Preska ostatnio opublikował…NetBiz i Szybkie zarabianie z FamiloMy Profile

  2. Basia pisze:

    Gratuluję. Bardzo fajna stronka. Oby tak dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge