Przerażające refleksje powyborcze

Opadł już prawie kurz bitewny po kampanii prezydenckiej, parlamentarna jeszcze się nie rozkręciła ale refleksje i zaduma po tej pierwszej pozostały. Jeszcze dźwięczą w uszach, różnej maści apele, nawoływania że „nie może być tak”, że „trzeba oczyścić to szambo”, że „trzeba to towarzystwo rozgonić”, że „pogonimy ich” , że „trzeba przywrócić Polskę Polakom”, że władzę należy oddać społeczeństwu”, że „Polska się stacza”, że „ten rząd doprowadził Polskę do ruiny”, że „należy wreszcie zacząć nasz kraj budować a nie rujnować”.  Ludzie słuchali tego wszystkiego – jedni z przerażeniem, drudzy z otwartymi ustami jakby oczekując na mesjaszy i wybawienie.

Sam słuchając tego potoku bredni, zastanawiałem się czy aby nie żyje w innym kraju a to wszystko co do mnie dociera jest jakimś koszmarnym snem. Z podobnymi odczuciami i ocenami spotkałem się niedawno słuchając red. Jacka Pałasińskiego, który z rozżaleniem i smutkiem mówił:

„Wielu z Państwa zapewne pozbawionych jest pamięci ale ja na moje własne nieszczęście jeszcze ją mam i pamiętam Polskę jeszcze w powojennych ruinach, pamiętam ją szarą i cuchnącą za Gomułki – kiedy dorastałem, pamiętam jak się trochę wstydziłem pokazując ją cudzoziemcom za Gierka. Pamiętam ją sprzed 25 lat i widzę ją dzisiaj. To co się zdarzyło w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w naszym kraju – graniczy z cudem.

Ale to nie jest cud. To efekt ciężkiej pracy naszych rąk, naszych umysłów, naszych serc.  Nic nie spadło nam tu z nieba, wszystko zbudowaliśmy w pocie czoła. Mimo braku kapitału, mimo światowych kryzysów, mimo psującego wszystko wewnętrznego wroga.

Dziś, obdarzony pamięcią, rozglądam się i jestem dumny z mojego kraju……. Pewnie, widzę milion rzeczy, które można było zrobić lepiej, które trzeba jeszcze zrobić ale i tak serce rośnie.

I teraz słyszę, jak ktoś – budowniczy tej nowej dzisiejszej Polski obraża mówiąc, że to wszystko nieprawda, że to wszystko z dykty, że budowaliśmy Polskę źle – bez miłości,     bez pasji, bez serca i bez znawstwa. Mówi, że ją zrujnowaliśmy. I zdejmujemy ze swojej siedziby flagę Unii Europejskiej,  największego naszego osiągnięcia politycznego i naszego największego dobroczyńcy. Bo unijni  partnerzy rezygnując z części swoich dochodów, sprezentowali nam prawie bilion zł”.

Jeszcze słyszę w uszach bełkot tych durniów, którzy negowali ten wspaniały 25 letni sen o Polsce a chcieli burzyć to wszystko i budować „prawdziwą Polskę”, albo wprowadzać cywilizację i zwyczaje rodem z jarocińskiego błota. A kołtun polski bezrefleksyjnie to kupował. Zgroza!

Aż boje się myśleć w jakiej Polsce przyszło by mi żyć. Na szczęście otrzeźwienie przychodzi szybko bo pokłady rozumu i rozsądku są w naszym kraju – na szczęście – dość pokaźne i wszelkie te kołtuńskie prądy spłyną wcześniej czy później do ścieku historii.                      Czy powinienem zatem być optymistą?

Sedona

 
 
 
 
 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge